15:54:24
2009-02-14
DŚiRN
Walentynkowe marzenia. Marzenia dnia codziennego. Różnice? Nie ma. Czego potrzeba? Kolorowych kredek, żeby zamazać wszystkie niepotrzebne szarości. Ale! bez kredki czerwonej. Czerwone serduszka, mdłe wierszyki i nudne misie. Tak. NUDNE MISIE. Wszystkie takie same. Bleh.
Nie. Nie trzeba dostać dziś róży. Nie trzeba iść na romantyczną kolację. Nie trzeba na pytanie "kiedy jest Święto Zakochanych" odpowiedzieć - "14 lutego". Po prostu. Dzień jak każdy. Dobry dzień.
Wg mnie - dziś powinien być Dzień Śniegu i Rozjechanych Nóg :)
skomentuj (0)

00:02:42
2008-09-04
Tak było.
Ok, zostałam sama w tę Sylwestrową noc. Wino w lśniącym kieliszku, mimo wszystko, smakuje tak samo. Chyba. Unoszę go więc do góry. Nie patrz tak na mnie, tymi swoimi czarodziejskimi oczyma. W każdej pojedyńczej kropelce dionizojskiego trunku, widzę blask, którym zawsze mnie onieśmielałeś. Wiem, że złożysz mi życzenia o północy. Wcale nie żałuję, że przy okazji nie podniesiesz mnie do góry, krzycząc jak bardzo mnie kochasz. Phi. W ogóle mnie to nie rusza. Jestem przecież tak silną kobietą. Tak silną, że nawet ten kieliszek mi ciąży. Co? Przestań, nie użalam się nad sobą. To raczej tęsknota. Tak tak.. to ironiczne spojrzenie, wytłumaczyć mężczyźnie czym jest tęsknota.. nawet nie będę próbować. Dobre to wino.. Słucham? Tak, zamysliłam się trochę. Nawet nie myśl, że przyznam się, że byłeś w każdej pojedyńczej myśli. Nigdy w życiu się nie przyznam. Przecież jestem silną kobietą. Powtarzam się? No cóż, czasami trzeba sobie coś powiedzieć 5 milionów razy, zanim się w to uwierzy. Jestem rozsądna, pewnie, że tak. Jesteś daleko, bo musisz, bo tak chciał los, bo to konieczność, vis maior, takie ułożenie kart i takie tam. Oczywiście, że mi tłumaczyłeś, a ja przecież zrozumiałam. Rolą kobiety jest czekanie. Oj już mi nie wmawiaj, że histeryzuję. Mogę prosić jeszcze lampkę? Zresztą sama siebie ugoszczę. To na czym stanęliśmy? Stanęliśmy chyba w dwóch punktach oddalonych od siebie stanowczo za bardzo. O północ już. Ładnie, wino się skończyło. Co z tego. Do kogo miałabym wznosić ten toast? Do zastępów Anielskich? Mógłbyś już wrócić. Nie mógłbyś. Poczekam. Ta śpiąca przy pustej butelce to będę ja. Tylko te rumieńce na mojej buzi, to nie będzie wskaźnik mojego upojenia. Obudź mnie szybko i wprowadź mój szalony, właśnie śniący się sen, w rzeczywistość. No to czekam.. ..acha! jak mi powiesz jutro, że słodko wyglądałam taka stęskniona i pijana, to Cię zabiję. Dobranoc.
skomentuj (4)

17:32:50
2008-09-03
Czary mary.
Czy to już czas?
Rany.. Jak ja nie cierpię tego "effuniaa".
skomentuj (1)

{ksiega}
2009
luty2008
wrzesień2005
czerwiec2004
wrzesieńsierpieńmajkwiecieńmarzeclutystyczeń2003
grudzieńlistopadpaździernikwrzesieńsierpieńlipiecczerwiecmajkwiecień
BumSylwia Ewa Cyk cykMadzia JET Molleq Andzia Pawełek Marlena Adam
Layout by
Tyroksyna for
Layout4you